Seweryn Rzewuski

                                                                         
                                                                                                        Herb Rzewuskich - Krzywda


 Dla prywatnych ambicji nie wahał się hetman szukać przeciw sejmowi pomocy u obcych mocarstw.
 Seweryn Rzewuski – (1743-1811) najmłodszy z synów Wacława, hetmana polnego a potem wielkiego koronnego, był ulubieńcem ojca. Karierę polityczną zaczynał od poselstwa na sejm w roku 1762, gdzie idąc ściśle za wskazaniami rodzica podpisał manifest w obronie szlachectwa Brühlów, zaatakowanego przez Czartoryskich. Ostrzej jeszcze starł się z „Familią” podczas sejmu konwokacyjnego w 1764 roku, składając wraz z innymi zwolennikami dalszych rządów saskich protest przeciw jego obradom. Pogodził się ze Stanisławem Augustem dopiero po jego elekcji – gdy nie miał już innego wyjścia. O tym, że nie było to pojednanie szczere świadczy fakt, iż w następnym roku Rzewuski puścił w obieg powielany rękopiśmiennie zjadliwy pamflet łaciński przeciw rzekomym absolutystycznym zamysłom monarchy. 

  Gdy reformatorski zapęd Stanisława Augusta i Czartoryskich zaniepokoił Katarzynę II i Petersburg, postanowił w latach 1766-67 dać królowi i wujom nauczkę, rozkręcając tzw. sprawę dysydencką – zwrócono się do pokonanych podczas elekcji przeciwników „Familii”. Pociągając ich nadziejami przywrócenia „wolności” czyli saskiej anarchii, zamierzano posłużyć się tymi ludźmi, nienawidzącymi Czartoryskich i wprowadzonych przez nich reform, do narzucenia Rzeczypospolitej rosyjskich gwarancji oraz równouprawnienia politycznego innowierców. Zwłaszcza to ostatnie wobec akcentowanej przez żywioły konserwatywne gotowości obrony katolicyzmu przed skonfederowanymi pod egidą Rosji dysydentami wydawało się kombinacją karkołomną.

  Wśród tych, którzy zgłosili się na wezwanie ambasadora Repnina, byli także Wacław i Seweryn Rzewuscy. Ten ostatni miał starać się o poselstwo z sejmiku podolskiego a więc z województwa, gdzie wpływy rodu z racji rozłożonych tam latyfundiów były największe. Gdy jednak do sejmikujących w Kamieńcu w sierpniu 1767 roku dotarło pismo Repnina z żądaniem, by w instrukcji  prosić nie tylko o przywrócenie wolności ale i o rosyjską gwarancję dla ustroju Rzeczypospolitej oraz o większe prawa dla dysydentów, wśród obradujących doszło do rozłamu. Oponentom przewodził nie kto inny, tylko Seweryn Rzewuski, pod wpływem którego list z żądaniami Repnina podeptano a w instrukcji umieszczono wezwanie do obrony wiary i wolności. Pod hasłem obrony wiary rozumiano wykluczenie ustępstw na rzecz innowierców, zaś przez przywrócenie wolności – obalenie wprowadzonych przez „Familię” reform; jako najważniejszy punkt wymieniano restytucję władzy hetmańskiej w dawnym kształcie, to znaczy „saskim”.  Rzewuski, główny inspirator tekstu instrukcji był więc republikaninem typu sarmackiego („republikantem”). W sarmackiej ideologii politycznej hetman, najpotężniejszy z ministrów, uważany był za najważniejszego obrońcę republiki („wolność”) przed rzekomo nieustającymi królewskimi dążeniami do absolutyzmu. Dodajmy, że upominanie się hetmańskiego syna o władzę buławy nie było pozbawione motywów osobistych. Z kolei fakt, iż Rzewuski – podobnie jak wielu innych konserwatywnych „republikantów” – ochoczo zgłosił się na apel Repnina dowodzi, iż kult „staropolskiej wolności” łączył on z niedocenianiem imperialnych celów Rosji, i dopiero ambasadorski atak na wiarę i wolność wywołał opór. Od początku sejmu Rzewuscy, hetman Wacław i jego syn Seweryn, występujący wówczas z tytułem starosty dolińskiego, należeli do największych przeciwników żądań wysuniętych przez Repnina. Wraz z biskupem krakowskim Kajetanem Sołtykiem, najgłośniej ostrzegali oni przed zagrożeniem wiary i wolności, najbardziej zdecydowanie wypowiadali się przeciw żądaniu ambasadora by sejm zawiesił swe obrady, powierzając dalsze prace wąskiemu gronu osób, tzw. delegacji. Było jasne, że wytypowana przez carskiego dyplomatę grupa uległych posłów obdarzona – jak tego żądał Repnin – władzą definitywnego rozstrzygania przyjmie wszystkie żądania ambasadora. 

  W nocy z 13 na 14 października 1767 roku, rosyjskie wojsko otoczyło pałace, w których znajdowali się: biskup Sołtyk, Rzewuscy oraz inny oponent biskup kijowski Józef Andrzej Załuski,  współtwórca słynnej biblioteki. Wszyscy zostali aresztowani i wywiezieni pod silną strażą w kierunku Rosji. Przez rok trzymano ich w Smoleńsku, następne cztery w Kałudze. 

 Niesłychany gwałt, dokonany przez przedstawiciela obcego mocarstwa w sercu Rzeczypospolitej sterroryzował sejm, ale czyn ambasadora miał dla Rosji także niekorzystne skutki. Obudził świadomość, że Moskwa to nie sojusznik którym bezkarnie można się posłużyć w wewnętrznych rozgrywkach z własnym królem lecz imperium realizujące w Polsce swe własne, groźne dla wiary i wolności cele. Te myśli zrodziły konfederację barską i trwale podcięły orientację rosyjską  w Rzeczypospolitej. 

  Przez te wszystkie lata niewoli Seweryna Rzewuskiego i trzech senatorów, społeczeństwo stale dopominało się o ich uwolnienie. Katarzyna II zezwoliła na to dopiero w styczniu 1773 roku. Po pięcioletnim z górą uwięzieniu powracali do kraju w aureoli męczenników, uosabiających umiłowanie wiary i wolności. Zważywszy, iż niewola polegała głównie na bezczynności, przywiązanie do katolicyzmu wyrażało się w sprzeciwie wobec projektów politycznego równouprawnienia innowierców, zaś wolność Rzewuscy i Sołtyk utożsamiali z powrotem do saskiej anarchii (Załuski na reformy Czartoryskich miał pogląd bardziej „oświecony”), musimy uznać, że opinia wzorowych patriotów mocno przerastała rzeczywiste zasługi repninowskich więźniów. Miała jednak skutki wymierne. W latach 1774-1775 ojczyzna wynagrodziła Seweryna Rzewuskiego buławą polną koronną (ojciec scedował w tym celu buławę wielką Ksaweremu Branickiemu, wycofując się z życia politycznego) i najbogatszą na Wołyniu królewszczyzną, starostwem kowelskim. Gorącym rzecznikiem tych nagród dla narodowego bohatera był Stanisław August.  Jeśli król spodziewał się wdzięczności to spotkał go gorzki zawód. Od 1776 roku Seweryn Rzewuski wszedł w szeregi zdecydowanie wrogiej monarsze, magnackiej opozycji. U podstaw tego wyboru leżała nie tylko ogólna predylekcja do ustroju jaki panował za Augusta III, ale przede wszystkim, zmieniona pozycja buławy; utworzona w 1775 roku Rada Nieustająca przejęła dawne kompetencje hetmanów, spychając ich do roli synekurzystów. W pojęciu Rzewuskiego, tak znaczne osłabienie potężnego niegdyś ministerium – jedynego, które zdolne było przeciwstawiać się królewskim zamachom na wolność – oznaczało grób dla wolności. Restytucja władzy hetmańskiej w jej przedstanisławowskim kształcie stała się idee fixe byłego repninowskiego więźnia. Zważywszy, iż to właśnie on był piastunem hetmańskiej godności, trudno nie podejrzewać w tej bardzo już w owych czasach konserwatywnej wykładni, motywacji osobistych. Podejrzenie to nasuwa się tym bardziej, że równie gorliwym rzecznikiem tej ideologii stał się także były przyjaciel króla – a od zdobycia buławy wielkiej koronnej najbardziej zacięty jego wróg – Ksawery Branicki. Za pomocą tego ostatniego, licząc na jego wpływy w Rosji (Branicki żonaty był z nieślubną córką Katarzyny II i zaprzyjaźniony z teściem, bardzo potężnym faworytem cesarzowej Grzegorzem Potemkinem) przywódcy magnackiej opozycji próbowali zjednać dla swych idei Petersburg. Tak było w latach 1787-88, gdy Branicki, Szczęsny Potocki – najpotężniejszy latyfundysta ukrainny i Rzewuski – autor skierowanego wówczas do Katarzyny II memoriału przywódców opozycji próbowali nakłonić cesarzową do zgody na magnacką konfederację, która przejęłaby Rzeczpospolitą w uległości, wedle dotąd stosowanej metody za pośrednictwem króla, ściśle kontrolowanego przez rosyjskiego ambasadora. 

  Niezależnie od szczegółów podejmowanej przez frondujących magnatów akcji, świadczy ona o jednym dla Seweryna Rzewuskiego – restytucja władzy buławy była celem nadrzędnym. W jego obliczu nie liczyła się kwestia naruszenia suwerenności Rzeczypospolitej, nie grały roli antyrosyjskie sentymenty wieloletniego więźnia. Na tym tle opinię o Rzewuskim, jako męczenniku sprawy narodowej musimy uznać za wielkie nieporozumienie. W okresie Sejmu Wielkiego miano się o tym powszechnie przekonać.

  Już w przededniu obrad tego zgromadzenia, hetmanowi polnemu przybył drugi obok władzy  buławy problem, wokół którego koncentrował on swe boje o prawdziwą wolność. Chodzi o sprawę korony dziedzicznej. W przekonaniu Rzewuskiego tron sukcesyjny był grobem wolności, poważnie bowiem wzmacniał największego przeciwnika anarchicznie pojmowanej „wolności” króla. „Suwerenna buława i tron dziedziczny to były rzeczy nie do pogodzenia” – podsumowywał idee fixe Rzewuskiego najwybitniejszy badacz dziejów XVIII wieku Władysław Konopczyński. Ta ocena pisarskich i politycznych motywacji hetmana polnego trafia w sedno. A ponieważ przywódcy Sejmu Wielkiego – choć początkowo, podobnie jak hetman polny nieprzyjaźni królowi i systemowi Rady Nieustającej – nie tylko nie zamierzali przywrócić władzy hetmańskiej, ale zdecydowani byli zerwać ze szkodliwą tradycją wolnej elekcji i wprowadzić koronę sukcesyjną. Rzewuski od początku ustosunkował się wrogo do Sejmu Czteroletniego. Gdy zorientował się, że jest odosobniony to opuścił Warszawę. Pierwszym celem jego podróży był Berlin. Dobrze rozumiejąc wrogość Prus wobec odrodzenia Polski Rzewuski liczył, iż Fryderyk Wilhelm II przyjmie jego ofertę współdziałania w zniszczeniu reformatorskiego zgromadzenia. Tu spotkał go zawód, Prusy rozpoczęły bowiem właśnie dwuznaczną grę rzekomego przyjaciela Polaków po to by pchnąć ich na ostre tory antyrosyjskie i stworzyć nową koniunkturę rozbiorową. Odsiedziawszy po kilka miesięcy w Paryżu (14 lipca 1789 roku widział tam zburzenie Bastylii) i Dreźnie, w styczniu 1790 roku hetman przeniósł się do galicyjskiego Lwowa. Pozbawiony sojuszników, walkę z sejmem prowadził na pióra. W styczniu 1790 roku wyszło najgłośniejsze jego pismo „O sukcesji tronu w Polszcze. Rzecz krótka”. Już przed tym traktatem, Rzewuski wydał kilka anonimów – przeciw tronowi dziedzicznemu nie miały one jednak żadnego społecznego oddźwięku. Można przypuszczać, że to właśnie skłoniło hetmana do polemiki pod własnym szyldem; liczył na swą opinię męczennika za wolność, która jego głosowi miała zapewnić szczególną wagę. 

  I rzeczywiście. Traktat napisany ze znakomitą werwą publicystyczną wywołał szereg głosów polemicznych, a także anonimowych tekstów, które go popierały. Najnowsze badania dowiodły, że te ostatnie, w liczbie kilkunastu, były dziełem samego Rzewuskiego. Wbrew tytułowi, dzieło „O sukcesji tronu” dotyczyło nie tylko projektów korony dziedzicznej, ale atakowało wszystkie reformy wprowadzone po 1764 roku, w tym próby ograniczenia liberum veto i całe ustawodawstwo Sejmu Wielkiego.  Zwłaszcza to ostatnie okazało się poważnym błędem taktycznym, autorytet sejmu, któremu przypisywano wydobycie z poniżającej podległości Polski wobec Rosji był bowiem ogromny. Szczególnie ostro rozprawił się z hetmańskim dziełem najwybitniejszy polityk i publicysta obozu reform Hugo Kołłątaj. Konkludując, że prawdziwym motywem Rzewuskiego była prywata (bo popieranie zgubnych dla kraju wolnych elekcji, dyktowała mu chęć wyniesienia hetmaństwa do pierwotnej pozycji z czym wzmocniona przez sukcesję władza królewska była nie do pogodzenia), ksiądz referendarz zadał definitywny cios opinii Rzewuskiego-patrioty, obnażając w nim wyłącznie zwolennika dogodnej dla magnatów saskiej anarchii.   

  W sierpniu 1790 roku Rzewuski opuścił Lwów i podążył w kierunku Wiednia, gdzie od wielu miesięcy przebywał już inny zagorzały przeciwnik Sejmu Wielkiego, Szczęsny Potocki. Obaj magnaci utrzymywali ścisły kontakt z hetmanem Ksawerym Branickim. Rzewuski liczył na poufne kontakty Branickiego i Szczęsnego Potockiego z Potemkinem i Katarzyną II, doszedł bowiem do wniosku, że jedyną nadzieją przeciwników sejmu pozostaje Rosja. Sejm Czteroletni przyniósł jej utratę wpływów w Rzeczypospolitej, co gdyby się utrwaliło – oznaczało zepchnięcie imperium Katarzyny II ze środka, ku wschodnim krańcom Europy. Hetman wcale nie ukrywał wiązanych z tym rozumowaniem nadziei przed przybyłym do Wiednia w końcu października 1790 roku Stanisławem Kostką Potockim, bratem przywódcy zgromadzenia Ignacego. Rzewuski – donosił Stanisław August jednemu ze swych powierników – „tak dalece jest niekontent, że buława ścieśniona, iż przypisując to ścieśnienie pruskiej partii, powiedział panu Stanisławowi, że jedyna teraz nadzieja Polski jest w Moskwie”.  Konsekwencją tego rozumowania było pismo jakie hetman sporządził i przekazał do Petersburga na przełomie listopada i grudnia 1790 roku. Uznając w nim Stanisława Augusta za sprawcę antyrosyjskiego kursu sejmu, Rzewuski powracał do projektów z lat 1787-88. Dla odzyskania wpływów w Rzeczypospolitej Katarzyna II powinna podać rękę tym polskim magnatom, którzy pozostali wierni rosyjskiej orientacji, pomóc im w zawiązaniu antysejmowej konfederacji i jeśli cesarzowa chciałaby oszczędzić monarchę, całkowicie go tej konfederacji podporządkować. Na marszałka projektowanego związku proponował hetman Szczęsnego Potockiego. Zakwestionowawszy nielegalną – zdaniem Rzewuskiego – działalność Sejmu Wielkiego, prorosyjska konfederacja ogłosić powinna przywrócenie zniszczonej przez ten sejm wolności, ale wszystko to czyniłaby poza krajem, do którego weszłaby dopiero wraz z rosyjskim wojskiem. Wśród „wolności”, które (zawojowawszy Polskę rosyjskim wojskiem!) konfederacja powinna przywrócić na pierwszym miejscu, memoriał wymieniał restytucję władzy hetmańskiej do pozycji jaką piastuni buław posiadali za Augusta III. Niezależnie od przygotowań na emigracji, poseł rosyjski w Polsce Bułhakow powinien gromadzić wokół siebie sekretnych stronników rosyjskich, którzy po wkroczeniu przyszłej konfederacji w granice Polski ujawniliby się jako jej zwolennicy i zasilili jej kadry. 

  Program ten ściśle odpowiada scenariuszowi targowickiemu i świadczy o tym, że gotowość  do zdrady narodowej zgłaszał hetman na długo przed tym zanim Rosja podjęła antysejmową krucjatę. Nie ulega wątpliwości, że zasadniczym  motywem, wrogości Seweryna Rzewuskiego wobec Sejmu Wielkiego były przeprowadzone na nim reformy czyniące z Polski rządną monarchię konstytucyjną. Szczególnym kamieniem obrazy było to, iż w takim ustroju nie znalazło się miejsce dla potężnych hetmanów. A tymczasem – jak oceniał Stanisław August – „Rzewuski w buławie widzi całą ojczyznę. I to jest w tym gatunku fanatyk nieuleczony”. Prywatne ambicje i własną wizję ustrojową uznał hetman za tak dla Polski zbawienne, że nie wahał się dla ich realizacji wzywać przeciw sejmowi pomocy obcych mocarstw. 

  Dopiero w maju 1791 roku, Petersburg odpowiedział pozytywnie na czynione przez Szczęsnego Potockiego i Seweryna Rzewuskiego oferty. Jesienią 1791 roku obaj ci politycy udali się z Wiednia do kwatery Potemkina w Jassach, ale nie zastali go już przy życiu. Zadania przyszłej konfederacji omawiali z carskimi dygnitarzami w Petersburgu. Faktycznie liczono się tam przede wszystkim ze Szczęsnym; Rzewuski koncentrował swą aktywność na przygotowaniu nieskończonej ilości brulionów przyszłej „formy rządu”, które zalegają dziś pohetmańskie archiwum. We wszystkich przywrócona do dawnej potęgi władza hetmańska zajmowała czołową pozycję a zmierzanie do dziedziczności tronu uznawano za zbrodnię stanu.

  Choć ogłoszony w maju 1792 roku akt konstytutywny konfederacji targowickiej mówił o „całości” Rzeczypospolitej, co traktowano jako zabezpieczenie przed nowym rozbiorem, do podziału Polski jednak doszło. Część targowiczan rozumiała spadającą na nich odpowiedzialność historyczną. Stąd gesty mające świadczyć o woli oporu, najpierw wobec wkraczających do Rzeczypospolitej wojsk pruskich, następnie zaś, gdy ambasador rosyjski oficjalnie rozbiór potwierdził – miało to dopiero miejsce w kwietniu 1793 roku, a więc trzy miesiące po podpisanych w Petersburgu układach) – także wobec Moskwy. Rzewuski należał do tych, którzy protestowali  dosyć głośno. Wydając wojsku rozkaz obrony – traktował go jednak raczej jako manifestację swej postawy patriotycznej, niż wezwanie do rzeczywistej walki – z góry liczył się bowiem z oporem rosyjskiego ambasadora Sieversa i dowódcy wojsk rosyjskich w Polsce, Igelstroma. W czerwcu 1793 roku wyjechał z sejmowego Grodna do swych dóbr w Galicji. Oznaczało to nie tylko „umycie rąk” wobec wydarzeń, które przerosły jego przewidywania, ale wycofanie się z życia politycznego. Raz jeszcze, w końcowej fazie powstania kościuszkowskiego próbował wrócić do czynnej roli składając w Petersburgu oferty uspokojenia Polski przez wprowadzenie kolejnej wersji ustroju, prawdziwie wolnego – oczywiście z dominującą władzą buławy. Katarzyna II nie podjęła tych propozycji. 

  Resztę życia spędził hetman w swych Podhorcach (Podole), oddając się doświadczeniom alchemicznym oraz zajęciom literackim. Podobnie jak ojciec, który go zresztą od dzieciństwa do pisarstwa zaprawiał, Seweryn Rzewuski był zamiłowanym stylistą, nie stronił od poezji. Te autorskie próby, z których część znawcy literatury oceniają wysoko, są dziś znane jedynie wąskiemu gronu fachowców. Ogółowi Polaków, nazwisko hetmana polnego kojarzy się nieodmiennie z największą hańbą – Targowicą.



bootstrap website templates